Ludzie nie zawsze okazują się takimi jakimi ich widzimy. Czemu ten żurnal? Czemu w takiej chwili? Pomyślmy. Do tej pory myślałem, że jako jednostka wybitna (jakoby Konrad z "Dziadów") mogę podejmować akcje, które będą uchodziły mi na sucho. Błąd. Jako jednostka przeciętna, powoli napełniająca się pokorą zrozumiałem, że tak nie będzie, że wszystko co zrobię będzie miało swoje konsekwencje, które mogą być np. krzywdzące dla innych. No i po co? Po co robić coś żeby jedynie zaszkodzić innym? Po co zdradzać znajomych? Po co? Teraz już nie znam odpowiedzi na to pytanie... Czy to takie fajne, pośmiać się, wyśmiać, zmieszać z błotem w mniemaniu "inteligentnie"? Nie. No i czy to rzeczywiście daje takie benefity, wbić komuś nóż w plecy w imię reguły - to śmieć, można... Uśmiechajmy się do niego. Myślmy, że jesteśmy sprytniejsi, że możemy więcej, że jego uczuciami można się bawić. Błąd błąd błąd. Śmieszy mnie to coraz mniej, wręcz przestaje. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy było warto? Czy było warto dla uciechy tłumu naśmiewać się z tych, którzy również mają uczucia? Głupio mi, czuję wstyd którego nie rozwiąże schowanie głowy w piasek i przeczekanie. Nie mam prawa oceniać innych. Nie mam prawa, błąd, nie powinienem przedkładać osób mi znanych nad przyjaciół, bawić się ich kosztem w myśl zasady "zna mnie, wybaczy, zrozumie, przywyknie". Czy to takie naprawdę ważne aby uśmiechać się do znanych twarzy a tak naprawdę podłądać im świnie gdy nie widzą? Czy taki "przyjaciel" mógłby potem szczerze spojrzeć w oczy bez poczucia winy, egoiści tak potrafią, osoby przekonane o swojej wyjątkowości. Z takich to osób wywodzą się egoiści przekonani o swej wielkości, potędze, bezkarności. Nic to złego, im wyżej wzlecą z tym większej wysokości spadną. Przepraszam wszystkich których mogłem urazić tym co mówiłem, pisałem. Tym, o czym one się dowiadywały gdy ja myślałem, że jestem taaaaki sprytny, że mogę bezkarnie się z nich nabijać. Z jakiego powodu? Bo te osoby są inne? Bo odnalazły szczęście? Teraz widzę iż było we mnie tyle egoizmu i cynizmu, że wyparte zostały te bardziej ludzkie uczucia czyniące życie pięknym, zbliżające nas do gwiazd. Cóż mogę więcej rzecz? Zmienię się? Z pewnością będę bardziej świadomy akcji które będę podejmował, prawdopodobnie odpuszczę sobie robienie z siebie jakiegoś wielkiego luzaka, kogoś komu jest wszystko obojętne bo nie ma nic do stracenia (uczucie, gdy się nie ma nic do stracenia motywowało mnie od zawsze, takie wewnętne poczucie - rób co chcesz, co ci zrobią?). Czy to takie straszne przyznać się do ludzkich uczuć? nie, to nie jest straszne, to się wydawało straszne w tym małym świecie wąskich horyzonów. W tym świecie w którym to człowiek jest kształtowany przez otoczenie
bądz zły
bądz egoistą
bądz zuy ale taki joł joł
największa porażka.
Viazi z pokorą spuścił głowę i przestał wypatrywać gwiazd
"Idź wyprostowany, wśród tych co na kolanach" - jesteś godny patrzeć w niebo? Jesteś fair aby czuć się lepszy? Błąd, nie jesteś i dopóki sobie tego nie uśmiadomisz nadal nie będziesz.
niczym w twórczości klasyków, podzielonej na okresy, nastą

ił moment przyjęcia bardziej pokornego stosunku do życia, powolnego wyzbywania się całej butności i "lepsiejszości"
Bo nawet największy cham i prymityw posiada uczucia i ideały które czasem mogą wydostać się na światło dzienne
to tak, kończąć
jeszcze raz przepraszam wszystkich których skrzywdziłem, wobec których zachowałem się nie fair
Tęsknię za Tobą mała

niedługo wrócę

nie zapomnę o Tobie :*
tęsknię też za Tobą podłą sis (Tak BŻN ciotooo o Tobie mówię, uważaj na wątrobę

i za moim bro (Śliwa loluuuuu, odzywaj się częściej, i tak wiem że się nie uczysz), Orlikiem (choć jej legalizm tak długo mnie wkurzał to przywykłem, no i ona wytrzymuje jako jedna z niewielu moją osobę

, za KK (kochaną Kuzynką Baką - jedyną osobą w rodzinie o moich klimatach(i całkiem ładną ale ona się z pajacami nie zadaje)) i za moim normalnym Bro (ucz się kuźwa a nie graj tyle) a tak to wiadomo Tatą i Ciocią (radzę sobie, już się nie martwcie) i dziadkami (dali mi dedlajn że wrócę z płaczem za 3 miesiące ale i tak ich kocham)
no i za moją prawdziwą siostrą, krwią o mojej krwi którą poznałe hmmm, kilka dni przed wylotem? Trzymaj się Ola, ucz się w tym gimanzjum i pamiętaj, na chłopaka to jeszcze za wcześnie a jeśli nawet to niech się boi bo będę z nim miał parę pogaduszek ;]
Tęsknię też za Brzoskwinką i Kotem, już one wiedzą za kim to

za kim jeszcze tęsknię? za ludźmi z którymi obcowałem będąc w starym kraju, czyli za tymi wszystkimi subkulturami do któych tak brutalnie wpychałem ludzi jednocześnie nadając im określoną pozycje w "moim uporządkowanym społeczenstwie"
hehe no i za chłopakami z klasy z liceum, były jazdy ^^ :]
Trzymajcie się ludziska, kocham was wszystkich
no, dość tej świadomej kakofonii
off